piątek, 24 sierpnia 2012

Anders Breivik skazany i wykluczony.

Stało się to, co miało się stać. Ponad rok po tragedii z 22 lipca 2011 roku sąd w Oslo orzekł winę oskarżonego Andersa Breivika i skazał go na maksymalną karę więzienia, czyli 21 lat. Prawdopodobnie tak jak zabójca Johnna Lennona nie wyjdzie nigdy na wolność, gdyż sąd zastrzegł sobie prawo do przedłużenia kary, jeśli będzie on zagrażał społeczeństwu.
 
Obecnie przebywa w więzieniu i ma do dyspozycji 3 cele, każda wielkości około 8 metrów kwadratowych. Większości Norwegów się to nie podoba. Uważają, że powinien odpokutować za swe czyny. W tym momencie pomyślałem sobie czy, aby prawo może być akceptacją dla zemsty i nienawiści?. Na tym konkretnym przykładzie widzimy, że przynajmniej część ludzi uważa, że zemsta, nienawiść i wrogość to domena sprawiedliwości.

 Mnie się wydaje, że należy chronić społeczeństwo właśnie przed takimi negatywnymi odczuciami. Nie usprawiedliwiam Breivika, ale zaznaczam, że państwo powinno dbać o coś takiego, co nazywa się moralnością. 

Nawet, jeśli większość społeczeństwa akceptuje zło, nie znaczy to wcale, że państwo ma im ulec. Żyjemy w czasach, w których mamy do czynienia z wybiórczą miłością, szacunkiem i tolerancją. Łatwo jest kochać tych, na których nam zależy, ale już trudniej jest okazywać miłość pozostałym. Spróbuję wyjaśnić to nieco inaczej.

Powiedzmy, że lubimy knedle z truskawkami a nie cierpimy flaków. Jeśli zostaniemy poczęstowani knedlami zjemy je ze smakiem, ale gdy poczęstuje się nas flakową to, co wtedy?. Rzecz właśnie w tym, że wobec kogoś takiego jak Breivik wielu ludzi ma opory czy zasługuje on na szacunek i człowieczeństwo, bo czy czyn, którego dokonał pozbawia go prawa bycia człowiekiem?. 

No myślę, że nie. Można się nie zgadzać z jego postawą i drogą życiową, ale szanować należy każdego. Mścić się nie wypada. Nie można dopuścić do sytuacji, w której wszyscy ludzie będą potworami. Ten konkretny przykład powinien dać nam wiele do myślenia. Część z nas nie jest przystosowana do życia w społeczeństwie i są to fakty, ale nie oznacza to, że należy ich upokarzać z tego powodu. 

Powinniśmy szanować tych, którzy są inni od nas nawet, jeśli bardzo się z nimi nie zgadzamy. To, że ktoś jest potworem nie oznacza, że i my mamy się tacy stać. Państwo nie może pozwalać, aby negatywne emocje determinowały ludzi do działania. 

Z reguły uważamy, że więźniowie nie zasługują na szacunek i powinni cierpieć, ale taka postawa wcale nie czyni z nas ludzi. Państwo musi chronić słabszych i gorzej przystosowanych. 

Po co?. Myślę, że po to, aby to, co się stało w III Rzeszy nigdy pod żadnym pozorem się nie powtórzyło. Dzisiaj Norwegowie chcą odwetu na Breiviku, ale jutro może to nabrać dużo większą skalę. To właśnie ci, którzy nienawidzą stanowią największe zagrożenie dla naszej cywilizacji, bo z historii jak wiemy wrogość i brak poszanowania ludzkiej godności zawsze prowadzą do jeszcze większego zła.
 Kim jest Anders Breivik?.
Do niedawna był to nikomu nieznany człowiek. Dał o sobie poznać w spokojnej do tej pory Norwegii. Nikt nawet nie przypuszczał, że coś może się wydarzyć. Tak było do 22 lipca 2011 roku. Tego dnia w polskiej telewizji od rana mówiło się głównie o dawnym peerelowskim święcie 22lipca. 

Dokładnie 67 lat temu w 1944 roku rzekomo w Lublinie miało dojść do napisania takiego dokumentu, który w rzeczywistości powstał kilka dni wcześniej w Moskwie pod okiem Józefa Stalina. Wspominano jak przebiegały obchody tego święta i pytano się Polaków czy pamiętają to święto. 

Każdy program “śniadaniowy” i informacyjny poruszał tę kwestię. Tak było aż do godzin popołudniowych. Koło 16 dowiedziałem się najpierw o eksplozji w Oslo a następnie o strzelaninie na wyspie Utoya. Początkowo sugerowano, że zamach jest dziełem fundamentalistów islamskich. Nawet ktoś z takiej organizacji przyznał się do tego w internecie.

Później okazało się, że za oboma zdarzeniami stoi ten sam człowiek. Nikt nie spodziewał się, że Norweg z krwi i kości może dopuścić się takiego czynu. Norwegia była uznawana za kraj spokojny i bezpieczny. 

Nie stwierdzono aktywności Al-Kaidy ani innych organizacji terrorystycznych na tym terenie. Tuż po zamachu padły sugestie odnośnie fundamentalistów islamskich, jako naturalne w obliczu wojny z terroryzmem. Podobno mogła to być zemsta za publikacje w gazetach norweskich dotyczące naśmiewania się z proroka Mahometa. Dla wszystkich było szokiem, gdy okazało się, że za zamachami stoi Norweg niejaki Anders Breivik.


Kim był człowiek, który postawił w tak niezręcznej sytuacji nie tylko Norwegię, ale i całą Europę?. 
Muszę zaznaczyć na samym początku, że Norwegia jest członkiem NATO, ale nie należy do UE. Pokrótce to zwykły człowiek należący przez pewien czas do radykalnej jak na warunki norweskie Partii Postępu. 

W ostatnim zaś czasie był rolnikiem i myśliwym. Jako członek klubu strzeleckiego miał pozwolenie na broń palną a jako rolnik miał dostęp do nawozów azotowych, z których wykonał bombę użytą w Oslo. 

Co ciekawe część substancji potrzebnych do produkcji bomby kupił w polskim sklepie internetowym. Właściciel tego sklepu ma teraz problemy. Gdyby nie ten zamach zapewne nadal by prowadził działalność przez nikogo niezauważony.

Anders Breivik
Breivik na sali sądowej