sobota, 11 sierpnia 2012

Anita Włodarczyk wraca ze srebrem.

Miałem przyjemność oglądać sobie wczoraj konkurs rzutu młotem kobiet. Tak jak większość kibiców w Polsce oczekiwałem na medal naszej reprezentantki. Tak też się stało. Po emocjonującej walce nasza zawodniczka rezultatem 77,60m sięgnęła po srebrny medal igrzysk olimpijskich. To na pewno jest sukces, ale pewne wątpliwości pozostają. Zwyciężyła Tatiana Łysenko, która niedawno wróciła po odbyciu kary za doping. To ona znakomitym rezultatem 78,24m, jeśli dobrze pamiętam zdobyła złoto. Patrzyłem się tak na jej warunki fizyczne i porównywałem z innymi zawodniczkami. Nie mogłem uwierzyć, że z takim ciałem osiąga takie rezultaty bez żadnego wspomagania?!.
Trener niemieckiej zawodniczki Betty Heidler sugerował nawet, że Łysenko i Aksana Miankowa z Białorusi mogą stosować niedozwolone środki ukrywane specjalnymi substancjami chemicznymi, dzięki czemu komisja antydopingowa nie może ich nakryć. Ostatecznie Miankowa okazała się słabo przygotowana i zajęła dopiero 7 miejsce słabym jak na nią rezultatem. No cóż, w sporcie obecnie wygrywa technologia. Wystarczy popatrzeć na wyniki USA i Chin. Trudno uwierzyć w czystość sportu. Każdy przecież widzi i ma rozum.
Wracając do konkursu Polka przez moment była nawet poza strefą medalową na czwartym miejscu. Praktycznie ostatnim rzutem Anita zapewniła sobie srebro. Wcześniej rewelacyjnie rzuciła Heidler, która przez jedną kolejkę cieszyła się ze srebra. Włodarczyk znakomitym rzutem zepchnęła Niemkę na trzecie miejsce a Chince Wenxiu Zhang, która przez kilka kolejek ją wyprzedzała odebrała brąz. Była realna szansa nawet na złoto, ale Anita chyba w czwartej kolejce wyrzuciła młot poza pole. Leciał naprawdę daleko i gdyby miała celniejsze oko lub po prostu więcej szczęścia osiągnęłaby ponad 78 metrów w tym rzucie a to dałoby jej prawdopodobnie złoto. Musze jednak dodać, że Łysenko rzucała stabilnie mniej więcej w tę samą okolicę 77-78 metra. Tego dnia była Rosjanka mocna a z jakiego powodu pewnie się nie do wiemy?.
W konkursie startowała też jeszcze jedna nasza reprezentantka Joanna Fiodorow, ale dwie próby spaliła a jedna udana na 72,37m dała jej 10 miejsce. To i tak lepiej niż w kwalifikacjach, w których zajęła 12. Mam nadzieję, że nasza Anita Włodarczyk będzie się spisywała na kolejnych zawodach rangi mistrzowskiej coraz lepiej dając swoim kibicom dużo radości?. Tego jej życzę. Wróciła przecież po nieszczęśliwej kontuzji, której nabawiła się na mistrzostwach świata i widać, że wraca do znakomitej formy a co ważne ma odpowiednie warunki fizyczne, czego o Łysenko powiedzieć nie można.
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz