niedziela, 25 listopada 2012

Fatalny początek sezonu w narciarstwie.

Sobota.
  
W sobotę 24 listopada rozpoczął się dla polskich kibiców nowy sezon narciarski. Tak jak co roku bardzo liczyliśmy na udany początek ze strony naszych faworytów czyli Justyny Kowalczyk i Kamila Stocha i tak jak, co roku od wielu już lat srogo się zwiedliśmy.

Zawsze przed sezonem komentatorzy i trenerzy informują kibiców, że z formą naszych zawodników jest wszystko okey, po czym już pierwszego dnia zawodów okazuje się, że nie.

Sytuacja wygląda wręcz na tragiczną. Kamil Stoch zajął w pierwszym konkursie dopiero 30 miejsce a Justyna nie dużo lepsze, bo 27. Pożal się boże, co to było?.
Kibicom trudno jest uwierzyć, że wszystko jest w porządeczku, gdy widzą takie wyniki. Gdzie ta forma panowie, panie?. Przecież inni jakoś potrafią się przygotować, więc czemu my akurat nie?.

Maciej Kot zajął najwyższe miejsce z naszych reprezentantów czyli 25!
Np jakby nie patrzeć to szok!
Niech sobie ze mnie nie żartują, bo takiego dna to ja oglądać nie chcę i tyle. Przykro mi było, gdy to oglądałem. 

Tak jak co roku formę pokazali Norwedzy. Marit Bjoergen i Teresa Johaug nie miały sobie równych. To już robi się nudne!.

Niedziela.
W niedzielę naszym zawodnikom nie poszło wcale dużo lepiej. W konkursie na dużej skoczni nasi reprezentanci pokazali się z fatalnej strony. Stoch i Kot nie weszli do 30 a z 6 startujących jedynie Miętusowi udało się zdobyć punkty.

Kilka godzin wcześniej drużyna kobiet w narciarstwie biegowym zajęła odległe 12 miejsce. Justyna na drugiej zmianie rozpoczęła z 14 miejsca i awansowała tylko na 6. Maciuszek przejęła od niej pałeczkę i dobiegła na 7 zaś ostatnia Sylwia Jaśkowiec dużo straciła na swojej zmianie i w efekcie wylądowaliśmy na wspomnianym 12 miejscu na 19 startujących drużyn.

Fatalnie, oby było lepiej w kolejnych konkursach. 

PS.

Dzisiaj w gazecie czytałem opinię byłego trenera Adama Małysza Jana Szturca, który wyjaśnił, że Kruczek popełnił błąd wracając przed zawodami do domu. Powinien zostać tam na miejscu do samego końca przygotowywać się do konkursów. Podróż tam zmęczyła naszych skoczków, że ci skakali fatalnie.
Jan Szturc to dobry trener, więc można mu wierzyć. Wie, co mówi. 

Zdjęcia. 

Justyna odjechała daleko do tyłu.
Kamil Stoch