wtorek, 13 listopada 2012

Robert Leszczyński z Elizą Michalik o 11 listopada.

Stereotypy vs. Stereotypy.

 Oglądałem wczoraj program Elizy Michalik „Nie ma żartów” w Superstacji. Zaprosiła do udziału w dyskusji Roberta Leszczyńskiego z Ruchu Palikota. Wypowiadali się na temat marszu prawicy 11 listopada. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie pewne fakty, które zrobiły z tej dyskusji pośmiewisko.

Niestety, ale my Polacy tak jakoś mamy, że odpowiadamy stereotypami na stereotypy. Moim zdaniem jest to związane z nieznajomością własnej historii. W programie pan Leszczyński starał się być mądry a wyszedł na głupka. Ja należę do tych osób, które lubią historię i wiedzą trochę na ten temat.

Gdy tak przysłuchiwałem się dyskusji dotarło do mnie jak mało ludzie wiedzą o przeszłości. Pan Leszczyński w pewnym momencie rzucił hasło, że Jarema Wiśniowiecki ojciec przyszłego króla Polski był Rusinem i chodził do cerkwi.

Niby tak chodził do cerkwi, ale wbrew pozorom nie był wyznania prawosławnego tylko unickiego. Oznacza to, że uznawał zwierzchnictwo papieża. Dzisiaj po tym kościele nie ma praktycznie śladu. W Polsce obecnie należy do niego raptem kilka tysięcy wiernych. W czasach zaborów Rosjanie praktycznie doprowadzili kościół unicko do likwidacji. Przez cały XIX wiek unici byli prześladowani. Ogólnie unitów uważano za Polaków. Co do tego, że Jarema był Rusinem to też prawda, ale wtedy oznaczało to tyle samo, co Wielkopolanin, Mazowszanin czy Ślązak. Rusinami byli wszyscy mieszkańcy Rusi zarówno Polacy, Ukraińcy, Żydzi czy Niemcy.

Kolejny mit to taki, że powieść „Ogniem i Mieczem” nie jest zbyt dobrym przykładem na oddanie kontekstu historycznego konfliktu polsko-ukraińskiego. Pamiętać należy, że kiedyś armie nie były narodowe. Obecnie tylko we Francji jest Legia Cudzoziemska, ale kiedyś wszystkie armie wykorzystywały najemników.

Gdy polska armia spotkała się z Chmielnickim pod Beresteczkiem po przeciwnej stronie stanęła cała mozaika narodowościowa. W książce Sienkiewicza słychać jest umownie oczywiście głosy typu „na Lacha”, które padają z ust Kozaków, lecz po przeciwnej stronie pod wodzą króla Jana Kazimierza stali nie tylko żołnierze narodowości polskiej. Wśród walczących po stronie Rzeczypospolitej było wielu najemników ze Szwecji, Czech, Węgier, Niemiec i innych krajów. Teoretycznie mówiąc o bitwie pod Beresteczkiem wspomina się, że przeciwko sobie stanęli Polacy pod wodzą Jana Kazimierza i Kozacy z Tatarami pod dowództwem Bohdana Chmielnickiego.

Problem jednak polega na tym, że po stronie króla Jana Kazimierza walczyli również Tatarzy i Kozacy. Gdy doszło do bitwy walczyli ze sobą Kozacy z Kozakami i Tatarzy z Tatarami. To nie było tak, że wszyscy Kozacy się zbuntowali i stanęli murem ze 100% poparciem za Chmielnickim. Część z Kozaków i Tatarów pozostała wierna Rzeczypospolitej.

Przykro to powiedzieć, ale Sienkiewicz w swej powieści kierował się stereotypami a pan Leszczyński w programie je powtórzył.

Eliza Michalik

Robert Leszczyński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz