czwartek, 6 grudnia 2012

Bracia Gierymscy i "Pomarańczarka".


Bracia Maksymilian i Aleksander Gierymscy należą do tej grupy polskich malarzy, o której wiedzą jedynie znawcy tematu. W cieniu Matejki i Wyspiańskiego tworzyli równie ważne dzieła polskiej kultury, co pozostali wielcy artyści XIX-wieczni. W czasach, gdy Polski nie było na mapach świata to na nich oparta była nasza kultura. Należeli do nurtu realizmu. Ich dzieła z reguły przepełnione były tragizmem tamtych czasów opartej na ich wewnętrznej wrażliwości.

Jednym z najważniejszych dzieł Aleksandra jest słynna „Pomarańczarka”, czyli Żydówka z pomarańczami. W 1928 roku znalazła się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie i przetrwała aż do roku 1944 ukrywana w czasie okupacji. Jednak po powstaniu warszawskim zaginęła i aż do roku 2010 uchodziła za zaginioną. W listopadzie tego roku odkryto ją w domu aukcyjnym w północnych Niemczech. Przy pomocy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz pieniądzom PZU znalazła się w kraju w fatalnym stanie. Zrekonstruowana trafiła ponownie do Muzeum Narodowego.

Obecnie jest wystawiana w Galerii Sztuki XIX Wieku. Miejmy nadzieję, że już tam pozostanie i zaginie znowu?. Tak się zastanawiam jak to się stało, że znalazła się w Niemczech?. Do tej pory nie ujawniono zbyt wielu szczegółów na ten temat. Wiadomo, że Niemcy kradli dzieła sztuki i wywozili je z okupowanych krajów. Polska w ten sposób straciła dużą część swego dorobku kulturalnego. Wiele dzieł do tej pory nie udało się odnaleźć. Prawdopodobnie wiele z nich znajduje się w rękach prywatnych właścicieli na całym świecie, w tym w USA?.

 Wracając do obrazu „Pomarańczarka” to przedstawia on starą Żydówkę, jakich wiele w XIX wieku żyło w Warszawie. Dzieło przez znawców tematu uważane jest za przejaw wewnętrznej wrażliwości Gierymskiego, który w sposób realistyczny przedstawił napotkaną kobietę sprzedającą pomarańcze. W rzeczy samej jest to też aluzja do pobytu Aleksandra we Włoszech, do których udał się tuż po skończeniu szkoły. W Polsce pomarańcze zawsze były rzadkością nie tylko w okresie PRL-u. To teraz w dobie globalizmu mamy w sklepach cytrusy o każdej porze roku. Rzeczywista Żydówka zapewne sprzedawała jabłka jednak wyobraźnia Gierymskiego nakazała mu przedstawić ją ze wspomnianymi pomarańczami.

Staruszka wpatruje się w malarza błagalnym wzrokiem, aby kupił, choć jedną na tle panoramy Warszawy i kościoła św. Krzyża. Warszawiacy pewnie kojarzą teren, ale ja Łodzianin nie za bardzo.