piątek, 14 grudnia 2012

Czy Justyna Kowalczyk wraca do formy?.

To pytanie zadają sobie wszyscy od wczoraj, gdy po raz pierwszy od wielu miesięcy a konkretnie zwycięstwa na Polanie Jakuszyckiej w Szklarskiej-Porębie nasza Justyna Kowalczyk przybiegła na metę jako pierwsza.

Stało się to w Canmore w Kanadzie w biegu na 10 kilometrów techniką klasyczną. Nasza zawodniczka nie dała szans rywalkom i przybiegła nie spiesznie z przewagą ponad 14 sekund nad Finką Kyllonen. 

Faktem jest, że najgroźniejsze rywalki z Norwegii nie startowały, więc nie da się obiektywnie stwierdzić czy jest to zapowiadana zwyżka formy oznaczająca, że w Tour the Ski Justyna nawiąże równorzędną walkę z Maritt Bjoergen?.

Było to albo 22 albo 24 w karierze zwycięstwo panny Kowalczykówny. Nie wiem dokładnie, które gdyż jedni komentatorzy podają pierwszą a kolejni drugą wersję?. Statystyka jednak nie obejmuje na przykład zwycięstw odnoszonych w konkursie kończącym sezon oraz etapowych w takich konkurasach jak Tour the Ski. Biorąc je wszystkie pod uwagę to myślę, że Justyna ma już niemal tyle samo zwycięstw, co ulubieniec publiczności Adam Małysz?.

Miejmy nadzieję, że TtS nie okaże się przegraną naszej Kowalczyk, gdyż od trzech lat to tylko ona wygrywa ten cykl i byłoby przykro kibicom, gdyby teraz Bjoergen ją zdetronizowała. Norweżka przygotowywuje się obecnie do tych prestiżowych zawodów i dlatego nie wyjechała do Kanady?.

Wspomnę, że oglądałem wyścig i zaskoczyła mnie postawa Ukrainki Szewczenko, która na punkcie bonusowym rywalizowała twardo z naszą zawodniczką przybiegając tuż za nią. Potem wprawdzie osłabła, ale i tak przybyła w pierwszej dziesiątce na mecie. Dzięki temu zwycięstwu Kowalczyk jest na drugim miejscy klasyfikacji przed Amerykanką Randall. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz