niedziela, 10 lutego 2013

Robert Scott.

Dzisiaj mija 100 rocznica od momentu, gdy świat dowiedział się, że brytyjski badacz Robert Scott nie przeżył wyprawy na biegun.

Dla dumnych Brytyjczyków był to szok i jedna z największych porażek w historii. Jak wiadomo Scott ścigał się z Norwegiem Amundsenem o pierwszeństwo na biegunie południowym. Wyprawa Brytyjczyka źle przygotowanego do takiej wędrówki przez śnieżne połacie Antarktydy skończyła się ogromną klapą. Zabrał ze sobą konie, które nie przetrzymały trudów wędrówki a zapasy pożywienia źle rozdysponowane nie starczyły do końca. Zmarł bardzo blisko brzegów nie mając już siły dojść do bazy.

Przegrał, bo był zbyt butny. Uważał, że świat należy do człowieka i wystarczy tylko chcieć by móc. Niestety to okazało się za mało jak na tak trudną wyprawę. Norweg lepiej się przygotował i choć wyruszył ciut później to mając psy oraz liczne bazy po drodze z zapasami szybciej przebył trasę i umieścił flagę Norwegii na biegunie. Gdy Scott zobaczył, że został wyprzedzony wpadł w depresję i to go zabiło. Nie udało mu się odnaleźć zapasów a większą drogę ciągnął sanie sam, bo konie padły z zimna.

To jest nauczka zwłaszcza teraz, gdy planujemy wyprawę na Marsa. Musimy się bardzo dobrze przygotować, aby na miejscu nie zginąć przez głupotę i nieodpowiedzialność. Czerwona planeta jest równie niebezpieczna, co Antarktyda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz