czwartek, 6 czerwca 2013

Szczury w blokach.

Od pewnego już czasu coraz częściej pojawiają się informacje dotyczące pojawiających się całych stad szczurów w blokach i kamienicach. W Łodzi problem staje się coraz bardziej istotny.

W lokalnej prasie zamieszczane są liczne artykuły opisujące przypadki pojawiania się gryzoni w mieszkaniach, piwnicach i wokół śmietników.

Rodzi się pytanie skąd się wzięły, bo przecież kiedyś tak wielu szczurów nie było?.

Odpowiedź jest prosta. Kiedyś były koty, ale lokatorom się nie podobał zapach kotów, więc administracje budynków postanowiły się pozbyć bezpańskich mruczków zamurowywując wejścia do piwnic.

Tam właśnie chroniły się zwłaszcza zimą dzikie koty. Gdy problem dzikich kotów został wyeliminowany nagle jak z podziemni pojawił się problem ze szczurami. Czy to przypadek?

Nie, ponieważ koty odpowiadały kiedyś za czystość podwórek i bloków. To one eliminowały problem szczurów. Dlatego w PRL-u tego kłopotu lokatorzy nie mieli.

Dopiero nasze czasy wolnej Polski sprawiły, że głupi ludzie pozbyli się kotów a teraz narzekają, że szczury grasują. Trochę mi to przypomina CHRL.

W czasie “rewolucji kulturalnej” władze zdecydowały się wytępić wróble, bo to ponoć szkodniki, które wyżerają ziarno a gdy pozbyto się ptaków okazało się, że polowały one na robactwo, które wtedy się namnożyło powodując ogromne szkody w rolnictwie.

Tak samo jest teraz u nas, gdy głupota i bezmyślność ludzka zwyciężyły. Nie ma kotów są za to szczury. Brawo mości panowie.

Szczur.

Stretches, yoga?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz